Imagina dedykuje mojej kochanej przyjaciółce Wiktori, kocham cie Miki ;) Także obiacałam że będzie w poniedziałek więc jest :) Za wszelkie błedy przepraszam ( pisze na tel) i prosze o komentarze jaki chcecie następny :)
---------------------------------------------------------------------------
Byłaś prostą i zwykłą dziewczyną. Cieszłaś sie każdą chwilą z optymizmem spogladając na świat i ludzi, któży cię otaczają. Nigdy nikomu nie odmówiłaś pomocy, kiedy jej potrzebował. Pamagałaś każdemu nie ważne kim był, jakiej karnacji czy półci. Byłaś wolontariuszką do czasu aż sama potrzebowałaś pomocy w postaci drogich leków.
Któregoś dnia pchając na wózku starszą już kobietę której nogi odmówiły posłuszeństwa, bardzo rozbolała cię głowa, zaniepokojiłaś się ponieważ to już nie pierwszy raz kiedy się tak dzieje. Obawiałaś się czym jest on spowodowany. Postanowiłaś przeprowadzić badania.
Tego dnia przekroczyłaś próg swojego pokoju z białą kopertą w ręku. Usiadłaś na łóżku krzyżując nogi. Niepewnie wziełaś biały prostokont powoli przesówając palcami w celu jego otwarcia. Wyciagnełaś kartke z wynikami badań...to co ujrzałaś było jak wyrok dla ciebie... białaczka.
Schowałaś twarz w poduszki głośno płacząc.
Twoi rodzice nie mieli pieniędzy na bardzo kosztowne leki, które mogły by cię uratować. Umieścili cię w klinice współpracującą z jedna fundacją w Londynie.
* pare dni później *
Lerzysz na łużku w póstej sali bawiąc się swoimi palcami tak jakby były najciekawszą rzeczą na świecie, która istniała w tej chwili. Do twojej sali weszła jedna z pielęgniarek z wielkim uśmiechem na ustach. Lubiłaś ją, była jedyną osobą, z którą mogłaś pogadać by calkiem nie ześwirować z braku otoczenia.
- (T.I.) mam wspaniałą wiadomość ! - krzykneła przyśiadając na brzegu szpitalnego łóżka.
- Tak więc słucham. - odparłaś już nieco spokojniej, podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Przejde do konkretów, pewne osoby zadeklarowały się ci pomóc iii...
- iii ... ? - w twojej głowie buzowała ciekawość.
- iii opłacił całe twoje leczenie ! (T.I.) bedziesz żyć ! - wykrzykneła po czym przytuliła cię mocno.
- Nie... ja... nie wierze... - zaczynałaś coraz bardziej się jąkać.
- To uwierz kochana. Od jutra zaczynasz terapie. A teraz musze iść, ordynator mnie oczekuje. Trzymaj się ! - rzuciła na pożegnanie po czym wyszła z sali zostawiając cie w sali w ogromnym szoku. Po twoim policzku spływały łzy szczęścia. " Będę żyć " powtarzałaś po cichu tak że tylko ty słyszałaś te dwa słowa.
* dwa miesiące później *
- Ale prosze mi powiedzieć, kto to był ? - już któryś dzień z rzędu nachodziłaś sekretarke fundacji i za wszelką cenę wydusić z niej kto zapłacił za twoje leczenie które powiodło się.
- Nie moge udzielać takich informacji. - odpowiedziała ci surowo, nadal patrząc w monitor komputera, kompletnie cię ignorując.
- Niech pani zrozumie, te osoby kimkolwiek są uratowały mi życię. Proszę o jakiś kontakt z nimi co kolwiek by móc im podziekować.
- Ty nie odpuścisz prawda ? - spytała patrząc na cb spod okularów.
- Nie. - odpowiedziałaś stanowczo.
Kobieta westchneła głośno i zaczeła coś pisać na małej kartce.
- Prosze. - podała ci świstek na którym widniał rząd cyfer.
- Bardzo pani dziekuje. Dowidzenia ! - nie czekając na odpowiedz pobiegłaś swojego domu, złapałaś telefon i czym prędzej zadzwoniłaś pod wybrany numer. Odebrał go meżczyzna, z tego co słyszałaś po głosie był dość młody. Powiedziałaś o co ci chodzi. Po chwili namysłu chłopak zaproponował spotkanie, podał ci swój adres po czym się rozłączył. Czym predzej wziełaś szybki prysznic, wysuszyłaś włosy. Na spotkanie postanowiłaś ubrać pudrową spudniczkę do tego szarawy sweterek z rękawkami 3/4 i czarnym kołnieżykiem, do tego w tym samym kolorze baleriny. Włosy podkręciłaś i zrobiłaś delikatny makijarz. Wybiegłaś z łazienki zabierając ze stolika w swoim pokoju kartke z adresem i już po chwili siedziałaś w taksówce, podałaś kierowcy adres. Po 10 minutach samochód zatrzymał się pod sporych wielkości domem. Niepewnie podeszłaś do drzwi, wziełaś głeboki oddech zadzwoniłaś do drzwi.
* perspektywa Nialla *
Siedziałem w swoim pokoju grając na gitarze. Kojące dzwięki sprawiały że odpływam i coraz bardziej poddaje się temu co kocham. Moją chwile zapomnienia przerwał dzwonek do drzwi. Miałem pewność kto będzie naszym gościem...zaztanawiało mnie tylko jak wygląda.
- Dobry wieczur ja...- ledwo uchyliłem brazowy prostokąt a cały przed pokuj wpełnił piekny i troche niepewny głos. Ujrzałem przepiękną dziewczyne, która w tej chwili stała w osłupieniu skanując mnie wzrokiem.
- Cześć - uśmiechnołem się do niej lecz ani drgneła - No prosze, a myślałem że tylko Harry tak działa na dziewczyny. - od razu jej twarz pokryły rumieńce, "ślicznie wygląda jak się rumieni" pomyślałem.
- Przepraszam... - odparła zawstydzona opuszczając głowe.
- Nawet nie masz za co przepraszać - uśmiechnołem się do niej co nieśmiało odwzajemniła - Wejdz - odchyliłem drzwi i zaprosiłem ją do środka gestem ręki.
- Napijesz się czegoś ?
- Nie, dziekuje ja właściwie przyszłam podziękować za uratowanie mi życia.
- Oh, tak mówiłaś przez telefon. Gdy tylko usłyszeliśmy z chłopakami o tobie, a że jesteśmy związani z tą fundacją postanowiliśmy ci pomuc - wyjaśniłem siadając na kanapie i poklepując miejsce obok siebie by do mnie dołaczyła.
- Dziekuje, gdyby nie wy ... - momentalnie posmutniała, a jej oczy zeszkliły się. Czym predzej przytuliłem ją do siebie.
- Nie myśl o tym co było kiedyś, patrz w przyszłość - na moje słowa podniosła głowe patrząc mi w oczy. Po chwili zawstydziła się i spuściła głowe.
- Ach gdzie moje maniery, jestem Niall - uśmiechnołem się wyciągając prawą dłoń.
- Wiem - usmiechneła sie - (T.I.)
* perspektywa (T.I.) *
Lekko ujełaś i potrząsnełaś dłoń Nialla. Nie docierało do cb że rozmawiasz ze swoim najwiekszym idolem. Zapadła cisza, którą po chwili przerwał ogromny łomot. Spojrzałaś w strone z której on dochodził i zobaczyłaś reszte One direction leżących na sobie, obok schodów. Mimowolnie zaczełaś się śmiać.
- Louis ty kretynie nie trzeba było się tak pchać ! - krzykneli jednocześnie Zayn i Harry.
- Nie moja wina że nic nie słyszałem. Mogliście mówić głośniej - skierował się do nas oburzony Louis, wstając z podłogi i otrzepując się.
- Podsłuchiwaliście ? - spytał surowo Niall, groźnie patrząc na chłopaków.
- To był jego pomysł ! - wszyscy pokazali na Hazze
- Ej no ! nie to...- nie dokończył gdyż przerwał mu Niall.
- Dobrze spokuj ! Mamy gościa - wzkazał ręką na ciebie - To jest (T.I.)
Każdy z chłopców podszedł do cb i przytulił przyjaźnie. Był to inny przytulas niż ten, którym obdarzył cię Niall pare chwil temu. Usiedliście na kanapie z zamiarem obejrzenia filmu co zaproponował Liam.
- Moge być twoją marcheweczką ? - spytał cię Lou w połowie filmu, na co ty i cała reszta zaczeliście się śmiać po czym odpowiedziałaś ktotkie "Tak" na co Louis wydał z siebie okrzyk radości i przytulił cie do siebie. Ukradkiem widziałaś jak Niall piorunuje go wzrokiem. No ok to było dziwne.
Po obejrzniu filmu zrobiło się już późno i chłopcy zaproponowali ci abyś przenocowała u nich w pokoju gościnnym. Niall podarował ci do spania swoją koszulkę, która na tobie wyglądała jak sukienka. Połorzyłaś się do łużka i nie mogłaś zasnąć przez to że twój organizm domagał sie czegoś do picia. Po cichu zeszłaś na dół nie chcąc obudzić chłopców. Sięgnełaś po szklanke i podeszłaś do lodówki w celu wyciągnięcia z niej soku. Usłyszałaś za sobą cichy trzask przez co aż podskoczyłaś.
- Przepraszam nie chciałem cię wystraszyć - odezwał się głos z ciemności. Poznałaś po jego kojącej barwie że to Niall.
- Czemu nie śpisz ? - spytałaś
- Nie mogłem zasnąć a ty ?
- Zaschło mi w gardle. - odpowiedziałaś upijając łyk napoju.
- Choć - Niall złapał twój nadgarstek ciągnąc w strone kanapy na której usiedliście.
- (T.I.) ja...nie wiem jak to ująć...- twój towarzysz zaczoł się jąkać pocierając dłonią kark.
- Poprostu powiedz - Niall nie odpowiedział lecz zblirzył się do ciebie, ujoł twą twarz w dłonie i pocałował delikatnie. Byłaś w ogromnym szoku więc nie zdołałaś oddać pocałunku.
- Ja ... przepraszam - wyszeptał po czym zaczoł się oddalać. Ty złapałaś jego dłoń, przyciągnełaś go do siebie oplatając mu ręce wokuł szyji i pocałowałaś namietnie. Czułaś jak uśmiecha się przez pocałunek.
- Nie przepraszaj - wyszeptałaś gdy oddaliliście się od siebie.
- Nie sądziłem że tak szybko się zakocham. Kocham cie (T.I.).
- Ja ciebie też Niall.
Siedzieliście na kanapie rozmawiając o wszystkim i o niczym co chwila całując. Ty leżałaś na jego torsie i usnełaś gdy Niall z czułością gładził twe włosy, w ramonach swojego ukochanego.
Awww, to było słodkie, aż do przesady! Znaczy w pozytywnym znaczeniu.
OdpowiedzUsuńSuper napisany i ogólnie extra pomysł! Uwielbiam twój styl pisania :)
I nie mogę się doczekać na tym blogu pierwszego imagina z Lou o ile będzie :D <3
Dziekuje :) A wiesz ze nawet jak znajde dzisaj czas to dodam wieczorem :)
Usuń