Proszę, obiecany imagin z Hazzą ;)
Miłego czytania:)
Prosze o skomentowanie tych którzy przeczytali moje wypociny ;)
Co naprawde zachęca mnie do dalszego pisania i prowadzenia bloga. Z góry dziekuje :)
-------------------------------------------------------------------
Za tydzień wielki dzień. Wyjeżdżam z Londynu do Paryża na studia. Rozpoczynam nowe życie. Własne mieszkanie ( dzielone z [I.T.P], ale własne ), zero kontroli - czego chcieć więcej ? No może miłości, ta jakoś nie chciała mnie doświadczyć. Może właśnie w mieście miłości znajdę tego jedynego ? Byłoby wspaniale. Ale wróćmy do teraźniejszości. Boję się lotu samolotem, tyle ostatnio się słyszy o katastrofach lotniczych, ale czego nie robi się dla marzeń. Kupiłam sobie śliczną walizkę w moim ulubionym kolorze - czarną w różowe kwiatki. Pod koniec sierpnia wraz z [I.T.P] wsiadłyśmy na pokład samolotu lecącego do Francji. Po około 2 godzinach lotu szczęśliwie wylądowaliśmy. Kolejny etap - odbiór walizki. Moja wydała mi się oryginalna, więc jej nie podpisywałam. Zauważywszy ją zdjęłam z taśmy i ruszyłam z przyjaciółką w stronę naszego domu. W mieszkaniu postanowiłam się rozpakować i przygotować do wieczornego koncertu zespołu One Direction, który akurat występował w Paryżu. Jakie było moje zdziwienie, gdy zamiast sukienek i butów na koturnach znalazłam w walizce męskie części odzieży. Ale co za facet kupiłby walizkę z różowymi dodatkami ? Roześmiałam się głośno, lecz w naturze nie było to śmieszne. Nigdzie nie było adresu właściciela zguby. Ja niestety tez nie zostawiłam żadnej informacji na mój temat. Jedyną rzeczą identyfikującą owego chłopaka były zdjęcia moich idoli. Czyli kolejny fan 1D. Na koncert zamiast ubrać moją bluzkę z napisem "I ♥ Harry Styles"ll, kupioną specjalnie na tą okazję, musiałam zadowolić się białą, koronkową bluzeczką od [I.T.P]. Udało się nam stać w rzędzie tuz przy scenie. Myślałam, że zemdleję. Stałam na wyciągnięcie ręki od najwspanialszych chłopaków na świecie. Wykonali po kolei "What makes you beautiful" , "Gotta be you", "Another world" , "You shouldn't kissed you". Na sam koniec zostawili "More Than This" z przecudowną solówką Hazzy. Rozpłynęłam się. W pewnym momencie spojrzał w moją stronę swoimi pięknymi szmaragdowymi oczyma. Aww, co za uczucie ... Tuż po zakończeniu koncertu Loczek zabrał głos. - Jak się bawicie kochani ?! U mnie dzisiaj niewesoło. Pomyliłem z kimś walizki. Tym kimś jest na pewno nasza fanka. Moja fanka - powiedziawszy to uniósł do góry bluzkę z napisem " I ♥ Harry Styles". Taką jaka miałam ja ... - Uczciwego znalazcę proszę o zwrot własności, gdyż nie do twarzy mi w sukienkach. Powiedziawszy to roześmiał się. Dopiero teraz to do mnie dotarło. Harry Styles miał moją walizkę, a rzeczy wzięte przeze mnie należały do niego. Musiałam to wytłumaczyć. Od razu po koncercie wpadłam za kulisy. Na szczęście ochroniarze mnie nie zauważyli. - Harry ! Harry ! - zawołałam, biegnąc w kierunku wywoływanego. - O nie, kolejna szalona fanka - westchnął chłopak. - Nie jestem świruską, wiem, kto ma twoją walizkę - poinformowałam go. - Naprawdę ?! Kto to taki ? - Ja ... Masz czarną zgubę w różowe kwiatki ? - zapytałam. - Błagam, nie wspominaj o tych różowych dodatkach. Wybór mamy. Tak, mam taką walizkę, a w środku oprawione zdjęcia reszty - wyprzedził moje kolejne pytanie. - Jutro u mnie około 15, pasuje ? - zapytał podając adres. - Jak najbardziej - patrzyłam to na Hazzę, to na karteczkę otrzymaną od niego. Nazajutrz stawiłam się w hotelu zajmowanym przez One Direction. Drzwi otworzył mi Nialler. - Hey. O, to chyba do ciebie Harry. Kurde, a myślałem, że to moja pizza - westchnął blondyn oddalając się. Hazza po chwili pojawił się obok mnie i zaprosił do środka. - Dzięki za walizkę. Nie wydaje mi się, żebyś była Francuzką. Nie ten akcent. Angielka ? - zapytał chłopak. - Bingo ! Do Paryża przyjechałam na studia. Ja ... ja już chyba będę szła, nie chcę wam przeszkadzać. Styles posmutniał. - Nie przeszkadzasz. Obejrzymy coś tylko we dwójkę ? - pytając spojrzał na mnie swoimi pięknymi, kocimi oczyma. - Z Tobą zawsze. Spędziliśmy razem całe popołudnie i wieczór. Będąc z Harry'm, czas płyną niesamowicie szybko. Zaprosił mnie na randkę ! Ogromnie się cieszę.
piątek, 29 sierpnia 2014
Imagin 4 #Harry
Urodziny Liama ! <3
1.Nie używamy łyżek.
2.Na nadgarstku widnieje napis "Daddy Direction".
3. Oglądamy "Toy Story" i płaczemy.
5. Zakładamy koszule w krate.
6. Robimy 1,2,3 ... FLICK ;)
7. Kazdego nazywamy żółwiem.
Wszystkiego najlepszego Liaś ! :)
--------------------------------------------------------
Dla zainteresowanych: wieczorem pojawi się imagin z Hazzą ;)
środa, 27 sierpnia 2014
Imagin 3 #Louis
Z dedykacja dla Weroniki, która prosila o imagin z Lou ;)
Z kim następny ? ;D
---------------------------------------------------------------------
Byłaś z Louisem przez 7 miesięcy. Potem się pokłóciliście. Nie miał dla ciebie czasu. Zespół - wyjazdy – nagrania – zespół... I tak w kółko. Nie chciałaś, żeby tak wyszło. Minęły 2 tygodnie od waszego zerwania. Tęskniłaś za nim jak głupia. Każdy dzień spędzony bez niego osłabiał cię coraz bardziej. Codziennie otrzymywałaś od niego setki połączeń, wiadomości na poczcie głosowej, esemesów, emaili… Już nawet reszta zespołu próbowała do ciebie dotrzeć. Mówili, że chłopak nie jest sobą. Nie jest już tak radosny jak kiedyś. Że nie może bez ciebie żyć… Ale nie potrafiłaś kolejny raz znosić jego humorków wiążących się ze sławą oraz nieobecności podczas promowania zespołu. Pewnego dnia nawet przyszedł do twojego rodzinnego domu (chwilowo mieszkałaś u rodziców). Siedząc w swoim pokoju słyszałaś jak Lou kłóci się z twoim ojcem o rozmowę z tobą. Słyszałaś głośną konwersację, a potem wszystkie głosy ucichły, a twoich uszu dobiegł trzask drzwi. Usiadłaś na parapecie, przykryłaś się kocem i wzięłaś do ręki kubek z ciepłą herbatą. Patrzyłaś zagubionym wzrokiem w przestrzeń. Nagle coś przykuło twoją uwagę. Ujrzałaś Louisa, skaczącego pod twoim oknem jak wariat. Machał kartką „Stay with me”. Cały on. Wszystko umie zamienić w żart. Zeszłaś z parapetu i poszłaś na dół dolać sobie cieczy. Lou widząc, że znikasz myślał, że nie chcesz go widzieć. Wspiął się po drzewie i wsunął kartkę pod twoje okno. Gdy wróciłaś jego już nie było. Zobaczyłaś tylko tekst pisany tak dobrze znanym ci zabawnym pismem. Wzięłaś kartkę do ręki i usiadłaś na łóżku. Myśli kołatały ci w głowie, a w oczach zbierały się łzy. Usłyszałaś pukanie. - Nie ma mnie. – powiedziałaś beznamiętnie. Drzwi otworzyły się, a przed tobą stanął Harry. - [T.I]. Wiem, że nie chcesz o nim rozmawiać. Wiem, że cię raniło to, że nie miał dla ciebie czasu. Ale słuchaj. On jest wrakiem człowieka. Nic nie je, nie śpi… Robi wszystko bez najmniejszego cienia pasji. Bardzo mu ciebie brakuje… - patrzył na ciebie z desperacją. – [T.I.]. On chciał się zabić… Te słowa przeszyły cię na wskroś. - Co?! – zszokowała cię ta informacja. Hazza tylko pokiwał głową ze smutkiem. - Przemyśl to… - powiedział i wyszedł. Gapiłaś się w kartkę. Nie mogłaś uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałaś. „Gdzie on jest?” – napisałaś do Hazzy. „W domu. Siedzi w ogrodzie i gapi się w przestrzeń” - dostałaś wiadomość po krótkiej chwili. Ogarnęłaś się i wyszłaś z domu, trzymając w ręku kartkę, pozostawioną przez sens twojego życia. Dotarłaś do posiadłości chłopaków. Zobaczyłaś Louisa, siedzącego na huśtanej ławce, na której kiedyś się przytulaliście obserwując zachód słońca nad Londynem. Brakowało ci tych chwil. Weszłaś do zadbanego ogrodu. Stanęłaś w odległości jakichś 5 metrów od chłopaka i wyciągnęłaś lekko pomiętą kartkę z napisem „Stay with me”. Nic nie mówiłaś. Lou patrzył na ciebie z niedowierzaniem. Gdy uświadomił sobie, że to naprawdę ty podbiegł do ciebie i przytulił tak mocno, że zaparło ci dech. - Na zawsze. Obiecuję. – szepnął ci do ucha…
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Imagin 2 #Niall
Imagina dedykuje mojej kochanej przyjaciółce Wiktori, kocham cie Miki ;) Także obiacałam że będzie w poniedziałek więc jest :) Za wszelkie błedy przepraszam ( pisze na tel) i prosze o komentarze jaki chcecie następny :)
---------------------------------------------------------------------------
Byłaś prostą i zwykłą dziewczyną. Cieszłaś sie każdą chwilą z optymizmem spogladając na świat i ludzi, któży cię otaczają. Nigdy nikomu nie odmówiłaś pomocy, kiedy jej potrzebował. Pamagałaś każdemu nie ważne kim był, jakiej karnacji czy półci. Byłaś wolontariuszką do czasu aż sama potrzebowałaś pomocy w postaci drogich leków.
Któregoś dnia pchając na wózku starszą już kobietę której nogi odmówiły posłuszeństwa, bardzo rozbolała cię głowa, zaniepokojiłaś się ponieważ to już nie pierwszy raz kiedy się tak dzieje. Obawiałaś się czym jest on spowodowany. Postanowiłaś przeprowadzić badania.
Tego dnia przekroczyłaś próg swojego pokoju z białą kopertą w ręku. Usiadłaś na łóżku krzyżując nogi. Niepewnie wziełaś biały prostokont powoli przesówając palcami w celu jego otwarcia. Wyciagnełaś kartke z wynikami badań...to co ujrzałaś było jak wyrok dla ciebie... białaczka.
Schowałaś twarz w poduszki głośno płacząc.
Twoi rodzice nie mieli pieniędzy na bardzo kosztowne leki, które mogły by cię uratować. Umieścili cię w klinice współpracującą z jedna fundacją w Londynie.
* pare dni później *
Lerzysz na łużku w póstej sali bawiąc się swoimi palcami tak jakby były najciekawszą rzeczą na świecie, która istniała w tej chwili. Do twojej sali weszła jedna z pielęgniarek z wielkim uśmiechem na ustach. Lubiłaś ją, była jedyną osobą, z którą mogłaś pogadać by calkiem nie ześwirować z braku otoczenia.
- (T.I.) mam wspaniałą wiadomość ! - krzykneła przyśiadając na brzegu szpitalnego łóżka.
- Tak więc słucham. - odparłaś już nieco spokojniej, podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Przejde do konkretów, pewne osoby zadeklarowały się ci pomóc iii...
- iii ... ? - w twojej głowie buzowała ciekawość.
- iii opłacił całe twoje leczenie ! (T.I.) bedziesz żyć ! - wykrzykneła po czym przytuliła cię mocno.
- Nie... ja... nie wierze... - zaczynałaś coraz bardziej się jąkać.
- To uwierz kochana. Od jutra zaczynasz terapie. A teraz musze iść, ordynator mnie oczekuje. Trzymaj się ! - rzuciła na pożegnanie po czym wyszła z sali zostawiając cie w sali w ogromnym szoku. Po twoim policzku spływały łzy szczęścia. " Będę żyć " powtarzałaś po cichu tak że tylko ty słyszałaś te dwa słowa.
* dwa miesiące później *
- Ale prosze mi powiedzieć, kto to był ? - już któryś dzień z rzędu nachodziłaś sekretarke fundacji i za wszelką cenę wydusić z niej kto zapłacił za twoje leczenie które powiodło się.
- Nie moge udzielać takich informacji. - odpowiedziała ci surowo, nadal patrząc w monitor komputera, kompletnie cię ignorując.
- Niech pani zrozumie, te osoby kimkolwiek są uratowały mi życię. Proszę o jakiś kontakt z nimi co kolwiek by móc im podziekować.
- Ty nie odpuścisz prawda ? - spytała patrząc na cb spod okularów.
- Nie. - odpowiedziałaś stanowczo.
Kobieta westchneła głośno i zaczeła coś pisać na małej kartce.
- Prosze. - podała ci świstek na którym widniał rząd cyfer.
- Bardzo pani dziekuje. Dowidzenia ! - nie czekając na odpowiedz pobiegłaś swojego domu, złapałaś telefon i czym prędzej zadzwoniłaś pod wybrany numer. Odebrał go meżczyzna, z tego co słyszałaś po głosie był dość młody. Powiedziałaś o co ci chodzi. Po chwili namysłu chłopak zaproponował spotkanie, podał ci swój adres po czym się rozłączył. Czym predzej wziełaś szybki prysznic, wysuszyłaś włosy. Na spotkanie postanowiłaś ubrać pudrową spudniczkę do tego szarawy sweterek z rękawkami 3/4 i czarnym kołnieżykiem, do tego w tym samym kolorze baleriny. Włosy podkręciłaś i zrobiłaś delikatny makijarz. Wybiegłaś z łazienki zabierając ze stolika w swoim pokoju kartke z adresem i już po chwili siedziałaś w taksówce, podałaś kierowcy adres. Po 10 minutach samochód zatrzymał się pod sporych wielkości domem. Niepewnie podeszłaś do drzwi, wziełaś głeboki oddech zadzwoniłaś do drzwi.
* perspektywa Nialla *
Siedziałem w swoim pokoju grając na gitarze. Kojące dzwięki sprawiały że odpływam i coraz bardziej poddaje się temu co kocham. Moją chwile zapomnienia przerwał dzwonek do drzwi. Miałem pewność kto będzie naszym gościem...zaztanawiało mnie tylko jak wygląda.
- Dobry wieczur ja...- ledwo uchyliłem brazowy prostokąt a cały przed pokuj wpełnił piekny i troche niepewny głos. Ujrzałem przepiękną dziewczyne, która w tej chwili stała w osłupieniu skanując mnie wzrokiem.
- Cześć - uśmiechnołem się do niej lecz ani drgneła - No prosze, a myślałem że tylko Harry tak działa na dziewczyny. - od razu jej twarz pokryły rumieńce, "ślicznie wygląda jak się rumieni" pomyślałem.
- Przepraszam... - odparła zawstydzona opuszczając głowe.
- Nawet nie masz za co przepraszać - uśmiechnołem się do niej co nieśmiało odwzajemniła - Wejdz - odchyliłem drzwi i zaprosiłem ją do środka gestem ręki.
- Napijesz się czegoś ?
- Nie, dziekuje ja właściwie przyszłam podziękować za uratowanie mi życia.
- Oh, tak mówiłaś przez telefon. Gdy tylko usłyszeliśmy z chłopakami o tobie, a że jesteśmy związani z tą fundacją postanowiliśmy ci pomuc - wyjaśniłem siadając na kanapie i poklepując miejsce obok siebie by do mnie dołaczyła.
- Dziekuje, gdyby nie wy ... - momentalnie posmutniała, a jej oczy zeszkliły się. Czym predzej przytuliłem ją do siebie.
- Nie myśl o tym co było kiedyś, patrz w przyszłość - na moje słowa podniosła głowe patrząc mi w oczy. Po chwili zawstydziła się i spuściła głowe.
- Ach gdzie moje maniery, jestem Niall - uśmiechnołem się wyciągając prawą dłoń.
- Wiem - usmiechneła sie - (T.I.)
* perspektywa (T.I.) *
Lekko ujełaś i potrząsnełaś dłoń Nialla. Nie docierało do cb że rozmawiasz ze swoim najwiekszym idolem. Zapadła cisza, którą po chwili przerwał ogromny łomot. Spojrzałaś w strone z której on dochodził i zobaczyłaś reszte One direction leżących na sobie, obok schodów. Mimowolnie zaczełaś się śmiać.
- Louis ty kretynie nie trzeba było się tak pchać ! - krzykneli jednocześnie Zayn i Harry.
- Nie moja wina że nic nie słyszałem. Mogliście mówić głośniej - skierował się do nas oburzony Louis, wstając z podłogi i otrzepując się.
- Podsłuchiwaliście ? - spytał surowo Niall, groźnie patrząc na chłopaków.
- To był jego pomysł ! - wszyscy pokazali na Hazze
- Ej no ! nie to...- nie dokończył gdyż przerwał mu Niall.
- Dobrze spokuj ! Mamy gościa - wzkazał ręką na ciebie - To jest (T.I.)
Każdy z chłopców podszedł do cb i przytulił przyjaźnie. Był to inny przytulas niż ten, którym obdarzył cię Niall pare chwil temu. Usiedliście na kanapie z zamiarem obejrzenia filmu co zaproponował Liam.
- Moge być twoją marcheweczką ? - spytał cię Lou w połowie filmu, na co ty i cała reszta zaczeliście się śmiać po czym odpowiedziałaś ktotkie "Tak" na co Louis wydał z siebie okrzyk radości i przytulił cie do siebie. Ukradkiem widziałaś jak Niall piorunuje go wzrokiem. No ok to było dziwne.
Po obejrzniu filmu zrobiło się już późno i chłopcy zaproponowali ci abyś przenocowała u nich w pokoju gościnnym. Niall podarował ci do spania swoją koszulkę, która na tobie wyglądała jak sukienka. Połorzyłaś się do łużka i nie mogłaś zasnąć przez to że twój organizm domagał sie czegoś do picia. Po cichu zeszłaś na dół nie chcąc obudzić chłopców. Sięgnełaś po szklanke i podeszłaś do lodówki w celu wyciągnięcia z niej soku. Usłyszałaś za sobą cichy trzask przez co aż podskoczyłaś.
- Przepraszam nie chciałem cię wystraszyć - odezwał się głos z ciemności. Poznałaś po jego kojącej barwie że to Niall.
- Czemu nie śpisz ? - spytałaś
- Nie mogłem zasnąć a ty ?
- Zaschło mi w gardle. - odpowiedziałaś upijając łyk napoju.
- Choć - Niall złapał twój nadgarstek ciągnąc w strone kanapy na której usiedliście.
- (T.I.) ja...nie wiem jak to ująć...- twój towarzysz zaczoł się jąkać pocierając dłonią kark.
- Poprostu powiedz - Niall nie odpowiedział lecz zblirzył się do ciebie, ujoł twą twarz w dłonie i pocałował delikatnie. Byłaś w ogromnym szoku więc nie zdołałaś oddać pocałunku.
- Ja ... przepraszam - wyszeptał po czym zaczoł się oddalać. Ty złapałaś jego dłoń, przyciągnełaś go do siebie oplatając mu ręce wokuł szyji i pocałowałaś namietnie. Czułaś jak uśmiecha się przez pocałunek.
- Nie przepraszaj - wyszeptałaś gdy oddaliliście się od siebie.
- Nie sądziłem że tak szybko się zakocham. Kocham cie (T.I.).
- Ja ciebie też Niall.
Siedzieliście na kanapie rozmawiając o wszystkim i o niczym co chwila całując. Ty leżałaś na jego torsie i usnełaś gdy Niall z czułością gładził twe włosy, w ramonach swojego ukochanego.
sobota, 23 sierpnia 2014
Imagin 1 #Zayn
To mój pierwszy imagin, także nie bijcie jeśli spieprzylam sprawę ;) Miałam zacząć od poniedziałku ale znakazałam dziś trochę wolnego i postanowiłam to dodać :) Jaki będzie następny ? To już zależy od was, piszcie śmiało w komentarzach, liczę na was Directioner ;D
-------------------------------------------------------
Mieszkasz w USA od 5 lat. Biegle mówisz po angielsku i zręcznie to wykorzystujesz. Masz wielki talent muzyczny, więc zgłosiłaś się do amerykańskiego X Factora i trafiłaś do grupy jednego z bardzo cenionych i znanych artystów. Za tydzień finał. Nie miałaś pojęcia, że zajdziesz tak daleko. Cieszyłaś się jak głupia. W niedzielę, po sobotnim półfinale zadzwonił twój telefon.
- Spotkajmy się przy studiu. Muszę ci kogoś przedstawić. Bądź o 1.30 PM. – po głosie rozpoznałaś swojego trenera, który jak szybko powiedział tak też zakończył połączenie, zanim zdążyłaś cokolwiek powiedzieć. Spojrzałaś na zegarek. 12:00 AM. Zaczęłaś się ubierać, gdyż do studia miałaś kawałek drogi. Wzięłaś szybki prysznic, umyłaś i wysuszyłaś włosy. Ubrałaś jasne rurki, niebieską bluzkę z rękawem trzy czwarte, a na nogi założyłaś niegdyś białe, zniszczone trampki. Zaplotłaś na swoich półdługich, ciemnych włosach kłosa, rzęsy pomalowałaś tuszem, a usta pociągnęłaś błyszczykiem. Spojrzałaś przez okno. Padało okropnie. Założyłaś przeciwdeszczową kurtkę i parasol ze wzorem flagi brytyjskiej. Popędziłaś na przystanek, gdyż było już 10 po trzynastej. Wsiadłaś do autobusu i po 15 minutach wysiadłaś. Pobiegłaś pod studio. Tam czekała już na ciebie twój trener.
- Witaj [T.I]. – uśmiechnoł się. – Chodź.
Weszłyście do budynku.
- Pamiętam jak wspominałaś, że jesteś fanką One Direction. Jesteś jedyną osobą z mojej grupy, która dotarła do finału. A ja zamierzam ten finał wygrać, dlatego… - doszłyście pod drzwi jurorskiego gabinetu . – Sprowadziłem ich. – drzwi otwarty się, a ty ujrzałaś tam 4 brytyjskich przystojniaków i Irlandczyka. Zaniemówiłaś.
- Ty jesteś [ T.I. ], tak? – powiedział Harry. – Ja jestem Hazza. A to Liam, Lou, Zayn i Niall. – wskazywał kolejno chłopaków.
- Cześć. – uśmiechnęłaś się lekko speszona.
- Ej no, chyba nie jesteśmy tacy okropni. – zaśmiał się Louis.
- Nie, no co ty. – uśmiechnęłaś się. – Jestem waszą fanką.
- Ej. Tak na początek. – trener spojrzał na ciebie. – Zaśpiewaj im coś.
Pokiwałaś głową, po czym z twoich ust zaczęły się wydobywać słowa piosenki.
There's nothing where he used to lie,
My conversation has run dry,
That's what's goin' on. Nothing's fine I'm torn...
Zamilkłaś i spojrzałaś na chłopaków.
- I jak?
- Fenomenalnie, fantastycznie, zawodowo! – ekscytował się blondyn.
- Nie przesadzaj. – zaśmiałaś się. – Czyli mam rozumieć, że zaśpiewacie ze mną w finale?
Wszyscy zgodnie powiedzieli „tak”. Przygotowałaś z nimi piosenkę „Same Mistakes”. Oprócz tej piosenki śpiewałaś jeszcze „Skyscraper” oraz „Torn”.
Nadszedł oczekiwany dzień.
O 20:00 miliony ludzi zebrały się na widowni i przed telewizorami, by oglądać ciebie. Miałaś tremę, ale wiedziałaś, że sobie poradzisz. Przed tobą śpiewała [ I.T.K.] Obserwowałaś jej występ, gdyż wiedziałaś, że jest dobra. Niespodziewanie podszedł do ciebie Zayn.
- Zestresowana? – powiedział ci do ucha.
- O, Zayn… Cześć. – uśmiechnęłaś się delikatnie. – Tak, trochę. Dobra, bardzo.
- Ej. Też przez to przechodziłem. – uśmiechnął się. – Poradzisz sobie, masz świetny głos.
Cudownie było słyszeć te słowa z ust takiej gwiazdy jak on.
Nadeszła twoja kolej.
Zaśpiewałaś „Skyscraper”, a później kolejną piosenkę. Na koniec nadszedł czas na „Same Mistakes”.
Wykonałaś pierwszą zwrotkę, po czym chłopcy się do siebie dołączyli. Piosenka wyszła wam genialnie.
Przyszedł czas na ogłoszenie wyników. Chwila prawdy, moment, na który wszyscy czekali. I słyszysz wynik. Przegrałaś, masz drugie miejsce. Prowadząca podchodzi do ciebie.
- Jak się czujesz? Byłaś tak blisko wygranej. – mówi.
- To i tak już wielki dla mnie sukces. – uśmiechnęłaś się. Poszłaś z chłopakami i twoim trenerem za kulisy.
- I tak byłaś świetna. – szepnął ci do ucha Zayn i mocno przytulił.
Po dwóch miesiącach przeprowadziłaś się do Londynu. Chwilowo twój dom w stolicy UK był w stanie takim, że nie można było w nim mieszkać, meble nie były ustawione, a ekipa, która miała urządzić ci mieszkanie prosiła byś znalazła sobie jakieś lokum do czasu, aż skończą swoją robotę. Chłopaki zaproponowali ci, żebyś zamieszkała u nich. Tak zrobiłaś. Mieszkasz tam już od miesiąca. Pewnego dnia wracasz z zakupów. Wydawało ci się, że to zwyczajny dzień. Zrobiłaś naleśniki. Gdy Niall usłyszał, że w kuchni coś się smaży, od razu wparował do pomieszczenia.
- NO SIEEEEMA. – uśmiechnął się chciwie i klasnął. – Mam nadzieję, że dostanę. – spojrzał na mnie z błagalnym wzrokiem.
- Tak. – zaśmiałam się. – Specjalnie dla ciebie kupiłam drugi syrop klonowy.
Zaczął się śmiać, a ja skończyłam robić placki. Położyłam na stole pięć talerzy oraz jeden ze stertą naleśników. Zobaczyłam Zayna, zbiegał po schodach wyraźnie zdenerwowany.
- Zayn! Chodź, zrobiłam naleśniki. – krzyknęłam do niego, ale tylko rzucił mi spojrzenie pełne nienawiści i wyszedł, trzaskając drzwiami.
- Jedzcie, pogadam z nim. – powiedziałam i wyszłam. Zobaczyłam jak siedzi na tarasie ze wzrokiem wbitym w przestrzeń. Oparłam jedno kolano o ziemię i powiedziałam:
- Co jest?
Wstał. Zawtórowałam mu i stałam w oczekiwaniu na to co zrobi. Przeczesał włosy i odwrócił się do mnie. Przywarł mnie do ściany. Nie spodziewałam się tego zwrotu wydarzeń. Patrzyłam mu w oczy. Te czekoladowe tęczówki, w których zawsze widziałam błyski radości… Teraz nie widziałam tam nic.
- [T.I.]… Od kilku dni jestem taki. Pewnie zauważyłaś… - zagryzł dolną wargę. – To ty na mnie tak działasz. Nie wiem czemu. Sprawiasz, że nogi mam jak z waty. Każde twoje słowo przyprawia mnie o dreszcze. Rozumiesz? – zamknął oczy, by po chwili znów je otworzyć i spojrzeć w moje. – Kocham cię…
Oplotłam ręce wokół jego szyi. Nasze usta zbliżały się do siebie, po czym złączyły się w czułym pocałunku.
piątek, 22 sierpnia 2014
Witajcie :)
Hej wszystkim, mam na imię Oliwia, mam 15 lat. Postanowiłam założyć błota z mysla o moim ulubionym zespole One Direction. Moja wizja na temat w jaki sposób będzie on funkcjonował polega najwięcej na tym iż proszę abyście w komentarzach powiadamiały mnie jakiego imagina, zdjecia lub gify chcecie, a ja postaram spełnić wasze oczekiwania :) Jestem w trakcie pisania opowiadania o 1D, jeśli ktoś będzie chciał je czytać będzie ono zamieszczone na tym lub nowym blogu o czym będę was na bierzaco informować. Pierwszy wpis pojawi się w poniedziałek ponieważ poczekam na wasze komy w kwesty tego co chcecie w nim przeczytać lub też zobaczyć. Także do poniedziałku i liczę na wasze komentarze pod tym postem ;)
~Ola